ZABAWA DUCHA - Fragment rozmowy z Wolfem Kahlenem o genezie "Wysp Galapagos"

Wolf Kahlen, wybitny berliński artysta video, jeden ze światowych pionierów sztuki, analizujacej relacje mózg-
medium. W 1980 był bliski śmierci, gdy u wybrzezy wulkanicznej wyspy Santiago, należącej do Archipelagu
Galapagos, rozbił się jego statek. Ocalił sie wraz ze swoją rodziną. 29 lipca l980 urodziliśmy się po raz drugi...
Gdy wskoczyłem do morza, nie miałem ze sobą nic, poza jednym filmem. Słona woda go zmienila.
Wydaje się być sumą wszystkich moich prac w fotografice.

Ta zabawa ducha, ta zwariowana zabawa ducha, polegająca na tym, iż sobie coś imaginujemy i nie możemy
poprzestać na tym, aż znajdziemy jakieś rozwiązanie, choćby najbardziej nierzeczywiste, wymyślone i coś
jeszcze ponadto - przecież duch nie spoczywa tak długo aż je znajdzie?

Na tym polega problem, i dlatego nie możemy rzeczywistości postrzegać inaczejm jak przez rzeczywistosć ducha, a rzeczywistosć ducha jest
wymyślona, zmyślona... Chodzi o rozwiązanie, które nas uspokaja, odbiera lęk przed śmiercią.

I tu znów wracamy do Helmuta. Znalem go od l975 roku, ale wtedy w l981 zjawił się w naszym mieszkaniu w Berlinie tuż po naszym powrocie
z Nowego Jorku i naszej podrózy dookoła świata z Wysp Galapagos, gdzie o włos nie stracilismy życia, gdy zatonął nasz stateczek...
Helmut stał w moim pokoju, a ja opowiedziałem mu tę historię, tę nieprawdodobną historię naszego cudownego ocalenia.

Widzę go dokladnie jak stał z reką na ustach, bardzo poważny. Nie wiedziałem nic o jego chorobie, ale pamiętam, jak stal i z jaką powagą słuchał
i chciał usłyszeć wszystkie szczegóły, najwyraźniej zafascynowało go nie tylko samo zdarzenie, cała historia musiala go dotknać egzystencjalnie.
To się czulo. Potem się to wydało. On ze świadomością swojej choroby, albo i podświadomie podjął tę grę, tę zabawę ducha, owo balansowanie
- coś mogłoby umrzeć, ale nie umiera, zostaje uratowane, czemuś innemu grozi śmierć, a nuż ocaleje... Albo i nic tylko myśl: co to znaczy, gdy umiera
młody artysta, w tym przypadku Wolf Kahlen, ale może wiedział już, że dotyczy to bardziej jego.

Tak czy inaczej, czulismy obaj, że warto o tym rozmawiać. Ta historia wywarła na nim takie wrażenie, że napisal tę sztuke "Wyspy Galapagos",
którą bodaj zadedykował mnie, nie pamiętam tego dokładnie. I staje się to wszystko pretekstem do opowiedzenia zupełnie już innej historii,
która jednakże również obraca sie wokól tej egzystencjalności.

powrótWolf Kahlen i Helmut Kajzar